KSW 39: Colosseum, czyli dlaczego życia nie oszukasz…

„Popek” i „Koksu” zmierzą się ze sobą podczas gali KSW 39, która w maju odbędzie się na Stadionie Narodowym w Warszawie. Wydawało się przez chwilę, że imponująca rozpiska uchroni nas przed tego typu zestawieniem. Na stadionie Narodowym walczyć będzie absolutna czołówka polskiego MMA. Mimo to, od freak-fightu nie udało się uciec.

W Krajobrazie po KSW 37 pisałem:

Polskie MMA bez freakfigtów to wciąż sport niszowy, skazany na mniejszą widownię i relatywnie niską oglądalność. KSW przez kilka lat starało się wykreować czysto sportowych bohaterów, którzy byliby w stanie zapełniać największe hale i ściągać przed telewizory rekordową publikę. Prawie się udało.
(…)
Dlatego musi sięgać po takich „Popków” i zestawiać ich z Mariuszem Pudzianowskim, który przecież etap „freakfight” miał już mieć za sobą.

Oczywiście gali na Narodowym nie można rozpatrywać tak samo, jak każdej innej. Zapełnienie nawet największych hal w Polsce to zadanie zupełnie innego kalibru, niż ściągnięcie kilkudziesięciu tysięcy osób na największy stadion w naszym kraju. Liczby mówią same za siebie – jeszcze przed ogłoszeniem walki „Popka” z Burneiką federacja KSW sprzedała ok 25 000 biletów. To wynik bez precedensu nie tylko nad Wisłą, ale w ogóle w tej części świata! W każdej innej sytuacji mówilibyśmy o ogromnym sukcesie, a misja w zasadzie byłaby wykonana. Ale te 25 000 kibiców na Stadionie Narodowym niestety nie będzie wyglądać imponująco. To ledwie połowa potencjalnej widowni i  łatwo sobie wyobrazić, że taki widok nie robiłby zbyt wielkiego wrażenia. Dlatego potrzebny był dodatkowy impuls. Fani MMA i czystego sportu, którzy mieli kupić bilet na galę, najprawdopodobniej już to zrobili. Resztę obiektu trzeba zapełnić inną widownią. I taki jest cel tego freak-fightu.

Właściciele KSW kroczą po cienkiej czerwonej linii, balansując między poziomem sprzedaży biletów, a opinią swojej głównej grupy docelowej. Nietrudno się domyśleć że fani dyscypliny dodaniem tej walki do karty nie są zachwyceni i nie kryją swojego zażenowania. Nie czarujmy się – to nie będzie dobra walka. „Popek” w walce z Mariuszem Pudzianowskim pokazał, że o szermierce na pięści nie ma zbyt wielkiego pojęcia. Robert Burneika to medialne zwierzę, ale z uwagi na swój styl życia i profesję również nigdy nie będzie pełnowartościowym zawodnikiem MMA. Gdybym miał obstawiać, to wskazałbym na Burneikę, a walka nie będzie trwać dłużej niż minutę. Jej przebieg będzie dokładnie taki sam, jak walka „Popka” z „Pudzianem”. Nie trwonię pieniędzy u bukmacherów, ale gdybym miał tę walkę typować, to właśnie tak. Będzie to dość smutny widok i z pewnością wydarzenie to nie przysporzy KSW zbyt wielu fanów. W tej grze chodzi jednak o zapełnienie Stadionu Narodowego i czy to się nam podoba czy nie – to zestawienie pozwala mieć nadzieję że galę KSW 39 obejrzy na żywo ok 50 000 widzów.

Pozostaje mieć nadzieję, że osoby które zdecydują się kupić bilet lub wykupią dostęp PPV specjalnie dla „Popka” i „Koksa” zostaną oczarowani przez pozostałych zawodników i w ten sposób docenią prawdziwe MMA. Nie można się na tę walkę obrażać. Życia nie oszukasz…

RelatedPost