Legia Warszawa wraca na rynek prasowy z tytułem dla najmłodszych

mlodaleia-kopia2

Na rynku wydawniczym pojawił się nowy tytuł związany z warszawskim klubem. „Młoda Legia” ma być dwumiesięcznikiem kierowanym do młodszych kibiców, wydawanym przez Edipresse. Magazyn według informacji wydawcy ma 32 strony, kosztuje 9,99 zł, a dystrybuowany w całym kraju nakład wynosi ok. 40 tys. egz. Tyle suchych faktów.

Ze wszystkich klubów w Polsce wydawnictwa związane z Legią mają chyba najbogatszą historię. Nie sposób przy tej okazji nie wspomnieć o ś.p. Wiesławie Gilerze, wielkim kibicu Legii, który swoją pasję realizował wydając przez wiele lat tygodnik „Nasza Legia”. Wszystko zaczęło się w 1997 roku i trwało do 2013. W międzyczasie – w 2007 roku – tytuł zmienił format i z wydawanego przez „Pelcowiznę” Gilera tygodnika stał się najpierw miesięcznikiem, a następnie dwumiesięcznikiem wydawanymi  i zarządzanym przez samą Legię.

Nie był to najlepszy czas na tego typu zmiany, jednak coraz gorsza sprzedaż tygodnika i słabe wyniki finansowe nie pozwalały Gilerowi kontynuować działalności. Tytuł przejęła Legia, będąca wówczas własnością Grupy ITI. Każdy kto pamięta tamten okres na Legii wie, że ta operacja nie miała się prawa udać. Skonfliktowani z władzami klubu kibice nie byli zainteresowani takim wydawnictwem i ostatecznie zniknął on z rynku na początku 2013 roku.

Na to wszystko nałożyła się oczywiście ogólna kondycja prasy, spadające nakłady i coraz niższe zyski wydawnictw. Teraz Legia wraca z nowym tytułem i całkowicie nowym formatem. Czy ma szansę odnieść sukces i utrzymać się na tak trudnym rynku? W mojej opinii nie jest skazana na porażkę. Zacznijmy od tego, że Edipresse podchodzi do tematu bardzo ostrożnie. 40 000 nakładu na cały kraj, do tego wydawane w cyklu dwumiesięcznym – widać wyraźnie że jest to inwestycja bardzo ostrożna z ryzykiem niepowodzenia zminimalizowanym do granic możliwości. Oszczędzono nawet na kosztach promocji. Przyznam, że gdyby nie komunikat prasowy w mediach branżowych wydanie pierwszego numeru przeszłoby całkowicie niezauważone.

Tego akurat kompletnie nie rozumiem. Wzmianki o nowej gazecie nie ma nawet w kanałach społecznościowych Legii – na Facebooku i Twitterze próżno szukać jakiejkolwiek informacji. Nie ma jej też na stronie oficjalnej klubu, co dziwi jeszcze bardziej. OK, magazyn wydaje zewnętrzny podmiot, ale czy Legii nie powinno zależeć na tym, żeby inicjatywa odniosła sukces? Koszt takiej operacji – żaden. Potencjalna grupa odbiorców – ogromna. Mimo to – całkowita cisza w eterze. Czy potencjalny odbiorca tytułu, młody kibic Legii, śledzi Wirtualnemedia lub Press? Czy robią to jego rodzice? Szczerze wątpię…

A przecież sam pomysł wydaje się być przemyślany. Jeśli zastanowimy się kto dziś najchętniej sięga po prasę, to w grupie tej będą właśnie dzieci. Widać to w każdym kiosku – obok wydawnictw lifestyle i specjalistycznych/branżowych najwięcej zobaczymy tytułów dla najmłodszych. Starsze nastolatki wiedzą już do czego służy internet, ich stosunek do „idoli” jest już nieco inny i bardziej zdystansowany, a informacje potrafią zdobyć sami w sieci. Ci młodsi z kolei nie potrafią jeszcze z takim powodzeniem surfować po internecie, w swoich pokojach na ścianach wciąż wieszają plakaty ulubionych piłkarzy, a jednocześnie rodzice zawsze chętnie spełnią ich zachcianki.  Cała idea przypomina mi wydawany przez Bauera od 1997 roku „Bravo Sport”. Podobny format, zbliżona grupa docelowa. Nakład „BS”  (obecnie dwutygodnik) to 166 tysięcy egzemplarzy.

Dla mnie to wszystko sens. W mojej ocenie to może się udać! Tylko aby tak się stało – najpierw trzeba tym dzieciakom powiedzieć że w ogóle taki tytuł powstał. Ta cisza dziwi mnie tym bardziej, że Legia w kwestii komunikacji z najmłodszymi kibicami może uchodzić za wzór. Regularnie organizuje akcje na sektorze rodzinnym, wprowadza paszport młodego legionisty, stara się na wiele sposobów przyciągnąć rodziców z dziećmi na stadion. „Młoda Legia” idealnie się w tę strategię wpisuje, jednak bez promocji tytuł przejdzie kompletnie niezauważony.

RelatedPost