Paweł Nastula promujący e-papierosy

BPM7e7TCcAA70ylTemat co prawda z początku lipca, ale dzięki znajomemu dotarł do mnie dopiero dziś. Paweł Nastula został „twarzą”… e-papierosów. Dotychczas przyjęło się, że sportowcy angażowani byli do kampanii społecznych związanych z rzucaniem nałogów. Teraz mamy do czynienia z czymś całkowicie odwrotnym – sportowiec promuje zażywanie tytoniu. I to nie byle jaki sportowiec. Człowiek – legenda.

– Zanim zdecydowałem się polecać e-papierosy, solidnie zapoznałem się z tematem e-palenia – komentuje Paweł Nastula. – Co prawda ja sam nigdy nie paliłem, wiem jednak, jak destrukcyjną rzeczą jest stres. Dlatego potrafię zrozumieć osoby, które łagodzą go nikotyną  – mówi do nas Paweł Nastula.

Serio?

Od razu widać, w którą stronę zmierza strategia komunikacji producenta:
– Badania dowodzą jednak, że dobrej klasy e-papierosy emitują nieporównywalnie mniej szkodliwych substancji, a do tego mogą pomóc całkowicie wyzbyć się nałogu tytoniowego – słowa Nastuli cytowane w notatce prasowej jawią się jako jakiś ponury żart.

Im dalej wczytujemy się w notatkę prasową, tym robi się zabawniej! – Poprzez sporty walki chcemy pokazać, że e-papieros skierowany jest do prawdziwych facetów – tłumaczy przedstawiciel producenta. Teraz już wszystko jasne. Kiedyś zwykło się mawiać, że prawdziwi twardziele palą bez filtra! Dziś ci najtwardsi z twardych sięgają po e-papierosy. Znak czasów…

Producent próbuje kreować przekaz, w którym e-papierosy są znacznie mniej szkodliwe od swoich tradycyjnych pierwowzorów, że emitują mniej substancji trujących, że są ogólnie rzecz biorąc mniej szkodliwe, a nawet pomagają skończyć z niezdrowym nałogiem. W niczym nie zmienia to jednak faktu, że wciąż mówimy o zażywaniu tytoniu, w którego promocję zaangażował się jeden z najbardziej utytułowanych polskich sportowców w historii.

Wielka szkoda, że tak się stało. Ktoś może powiedzieć, że „pieniądze nie śmierdzą”, ale ja uważam, że od mistrza olimpijskiego wymagać należy więcej.

Aż trudno uwierzyć, że management Nastuli nie potrafi wykorzystać pozycji swojego klienta w sposób bardziej efektywny i – przede wszystkim – zgodny z wizerunkiem utytułowanego sportowca.