Kto sportowcem roku w plebiscycie Przeglądu Sportowego?

olympic-stadium-berlin-1936-symmetrical-1633672

Jak co roku „Przegląd Sportowy” opublikował listę sportowców nominowanych w plebiscycie na Sportowca Roku. Zwycięzca zostanie wyłoniony w tradycyjnym głosowaniu kibiców i jak co roku jesteśmy świadkami zażartej dyskusji zwolenników wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą. Dziś przedstawię swoje TOP3 i postaram się użyć w miarę racjonalnych i zrozumiałych dla przeciętnego odbiorcy argumentów. Zapraszam od dyskusji.

To co mnie w całej tej debacie boli to fakt, że zamiast dyskutować o osiągnięciach swoich faworytów, duża część kibiców skupia się na deprecjonowaniu kontrkandydatów. Coś każe im sądzić, że jedna dyscyplina jest lepsza od drugiej, że sukces w jednej konkurencji wymaga znacznie więcej pracy i wysiłku niż sukces w innym sporcie. Przedstawiciele sportów indywidualnych dowodzą, że nie można ich porównywać z przedstawicielami sportów drużynowych, a przedstawiciele sportów drużynowych wskazują, że trudno porównywać sukces w jednych zawodach w roku z długim i męczącym sezonem liczącym wiele miesięcy. I tak w kółko, a emocje z każdym zdaniem biąrą coraz bardziej górę nad zdrowym rozsądkiem.

Celem tego wpisu nie jest deprecjonowanie nikogo, ani niczyjego sukcesu. Cała wymieniona dwudziestka zasługuje na najwyższe uznanie, ponieważ w swoich konkurencjach okazali się postaciami wybitnymi. Poświęcili ogrom pracy, wysiłku, potu i łez aby wejść na szczyt. Nie sposób porównać ich osiągnięć na uniwersalnej skali. Nikt nie powie mi, że wywalczenie medalu w konkurencji A jest trudniejsze niż w konkurencji B, albo że medal na Igrzyskach jest zdobyć trudniej niż wygrać prestiżowy turniej, lub zdobyć mistrzostwo jednej z najlepszych lig na świecie. Te światy się nie przenikają, nie ma żadnej skali która pomogłaby nam w takim porównaniu. Dlatego każdy będzie mieć swój ranking i swoje argumenty. I co najważniejsze – każdy na swój sposób będzie mieć rację. Pamiętajcie o tym, zanim napiszecie że się nie znam i w ogóle jak śmię bardziej cenić jednych od drugich. Zacznijmy więc od pełnej listy nominowanych:

  1. Karol Bielecki
  2. Jakub Błaszczykowski
  3. Monika Ciaciuch, Agnieszka Kobus, Maria Springwald, Joanna Leszczyńska
  4. Magdalena Fularczyk-kozłowska, Natalia Madaj
  5. Joanna Jędrzejczyk
  6. Grzegorz Krychowiak
  7. Bartosz Kurek
  8. Robert Lewandowski
  9. Rafał Majka
  10. Piotr Małachowski
  11. Monika Michalik
  12. Beata Mikołajczyk, Karolina Naja
  13. Katarzyna Niewiadoma
  14. Oktawia Nowacka
  15. Wojciech Nowicki
  16. Agnieszka Radwańska
  17. Marta Walczykiewicz
  18. Anita Włodarczyk
  19. Maja Włoszczowska
  20. Bartosz Zmarzlik

Na pierwszy rzut oka widać, że ten rok należał do pań, które uratowały honor naszej drużyny olimpijskiej. Mimo to moim sportowcem 2016 roku jest…

#1 Robert Lewandowski

Niezwykle trudno jest porównywać osiągnięcia drużynowe z indywidualnymi. Ale mimo to nie sposób nie zauważyć, że sezon 2015/2016 był dla Roberta Lewandowskiego przełomowy. Był to sezon w którym polski zawodnik był na ustach całego świata. W końcu doczekaliśmy się gracza światowego kalibru, który z powodzeniem znalazłby miejsce w podstawowym składzie każdego klubu na świecie. Pomówmy o faktach:

  • 4. miejsce w Plebiscycie Złotej Piłki FIFA (za Messim, Ronaldo i Neymarem)
  • mistrzostwo Niemiec
  • puchar Niemiec
  • tytuł króla strzelców Bundesligi  (pierwszy raz od 1977 roku ktoś strzelił 30 bramek w sezonie, po raz pierwszy był to piłkarz zagraniczny)
  • 42 bramki w 51 meczach Bayernu Monachium w sezonie 2015/16
  • tytuł najlepszego napastnika Bundesligi w prestiżowym plebiscycie „Kickera”
  • z reprezentacją Polski ćwierćfinał EURO 2016 (kapitan)

Mało? Co jeszcze indywidualnie musi zrobić piłkarz, aby zostać docenionym? Polska piłka od czasów Zbigniewa Bońka nie miała piłkarza na takim poziomie. W 2016 Robert Lewandowski wszedł na poziom weltklasse i dlatego uważam, że ten rok należał do niego.

#2 Joanna Jędrzejczyk

Teraz się zacznie. Jakim cudem przedstawicielka barbarzyńskiego mordobicia może zająć tak wysokie miejsce w tym zestawieniu? Może. Joanna Jędrzejczyk należy do wąskiego grona niekwestionowanych mistrzów mieszanych sztuk walki. Możecie o MMA sądzić co chcecie, ale jest to jeden z najszybciej rozwijających się i najpopularniejszych sportów walki na świecie, a organizacja UFC to w tym biznesie dla każdego zawodnika prawdziwa ziemia obiecana. Asia wzięła tę federację szturmem, jest niepokonana (13 zwycięstw, 0 porażek) i dumnie dzierży mistrzowski pas swojej kategorii.

W 2016 roku Joanna Jędrzejczyk dwukrotnie obroniła swój pas: najpierw jej wyższość uznać musiała Claudia Gadelha, a następnie podczas największej w historii gali UFC w Nowym Jorku – nasza Karolina Kowalkiewicz. W kobiecym rankingu pound-for-pound (bez podziału na kategorie wagowe) Jędrzejczyk uznawana jest za numer 1 na świecie. Dość powiedzieć, że jej dominacja stała się problemem dla promotorów. Joanna pokonała wszystkie najgroźniejsze rywalki i nie za bardzo wiadomo z kim miałaby teraz walczyć. Zdominowała całkowicie kobiecą dywizję słomkową (do 52 kg) i nic nie wskazuje na to, aby miała niebawem oddać mistrzowski pas.

#3 Anita Włodarczyk

Dla wielu z Was z pewnością to Anita Włodarczyk zasługuje na miejsce pierwsze. Rozumiem Was, na swój sposób macie rację. To był wielki rok zawodniczki warszawskiej Skry:

  • siódmy w karierze tytuł mistrzyni Polski
  • wspaniały występ na Igrzyskach Olimpijskich w Rio (drugi w karierze złoty medal)
  • fenomenalny rekord świata (82,29m) –

To mówi samo za siebie – nie sposób nie docenić klasy sportowej Anity Włodarczyk.

Jak wspomniałem na wstępie – niezwykle trudno jest przedstawicieli różnych dyscyplin ująć w jednym obiektywnym rankingu. Uważam jednak, że patrząc globalnie na cały rynek sportowy nie sposób nie brać pod uwagi także takich aspektów jak popularność danej dyscypliny, liczba startujących, ogólne zainteresowanie daną dyscypliną. Nie bądźmy hipokrytami – zawody w rzucie młotem oglądamy raz na 4 lata i nie sposób porównać ich z meczami reprezentacji Polski w piłce czy choćby walkami Asi Jędrzejczyk.

Ktoś może uznać że to niesprawiedliwe, że popularność dyscypliny nie umniejsza mistrzowskiej klasy zawodnika. Macie rację. Sam związany jestem z wciąż niszowym brazylijskim jiu-jitsu i doskonałe wiem, że osiągnięcie światowego poziomu w każdej dyscyplinie nie wiąże się z poziomem oglądalności, zainteresowaniem sponsorów czy liczbą kibiców na trybunach. Ale chcąc tworzyć takie rankingi niestety musimy przyjąć jakieś obiektywne elementy które pozwolą nam porównać skrajnie różne dyscypliny, skrajnie różne światy.

Jeśli Wasza trójka jest inna – chętnie ją poznam, razem z merytorycznymi argumentami. Przekonajcie mnie że się mylę.

RelatedPost