KSW na PGE Narodowym, czy to się może udać?

27 maja 2017 roku federacja KSW zorganizuje swoją największą galę w historii – na Stadionie Narodowym w Warszawie. Będzie to pierwsze tego typu wydarzenie w Polsce i potencjalnie jedna z najliczniej oglądanych na żywo gal MMA w historii całej dyscypliny.

Gale MMA na wielkich obiektach nie są niczym nowym. Rekordy frekwencji należą oczywiście do UFC i Pride: gala Pride Shockwave zorganizowana w Tokio w 2002 roku zgromadziłą na trybunach Stadionu Olimpijskiego astronomiczne 91 107 widzów, z kolei UFC193 na stadionie Etihad w Melbourne zgromadziło w listopadzie 2015 na trybunach 56 214 fanów. Wcześniejszy rekord UFC należał z kolei do Toronto, gdzie galę UFC129 w kwietniu 2011 roku  oglądało 55 24 widzów. Czy KSW na Stadionie Narodowym może zgromadzić podobną liczbę osób? Czysto teoretycznie jest to możliwe!

Sam w sobie Stadion Narodowy może pomieścić na trybunach podczas meczu piłkarskiego 58 500 widzów. Mówimy tu jednak o imprezie podczas której nie można wykorzystać płyty stadionu. Według szacunków operatora podczas koncertów stadion może pomieścić 72 900 osób.   30 sierpnia 2014 roku na Stadionie Narodowym odbył się mecz otwarcia siatkarskich mistrzostw świata, w którym reprezentacja Polski zmierzyła się z Serbią. Z trybun oraz dodatkowych miejsc dla kibiców przygotowanych na płycie stadionu mecz oglądało 63 000 kibiców. Przyjmując że klatka KSW zajmuje znacznie mniej miejsca niż boisko do siatkówki można ostrożnie przyjąć, że potencjalna widownia majowej gali może sięgnąć 65 000, czyli znacznie przebić aktualne rekordy UFC. Pytanie czy jest to możliwe?

Federacja KSW chwali się, że kilkunastotysięczne hale w Krakowie, Łodzi czy Gdańsku jest w stanie wyprzedać w kilka dni. W przypadku PGE Narodowego wyzwanie będzie jednak znacznie większe, mówimy tu o czterokrotnie większej widowni. Czy mamy w Polsce tylu fanów MMA gotowych zapłacić za bilet i przyjechać do Warszawy? Nie wiem.

Nie ma się co łudzić – nie będzie to „czysto sportowa” gala i po raz kolejny będziemy świadkami (być może pożegnalnej?) walki Mariusza Pudzianowskiego. To z pewnością byłby ogromny magnes dla kibiców, nie tylko tych zainteresowanych „czystym” MMA. Z kim miałby walczyć popularny „Pudzian”? Coś mi mówi, że może to być wielki rewanż z Marcinem Różalskim, ale to tylko moje nie podparte niczym przypuszczenia. Kto jeszcze może przyciągnąć 60 000 ludzi na stadion? Mamed Khalidov to kolejne nazwisko które przychodzi do głowy bez chwili zastanowienia. Czeczen z polskim paszportem od lat elektryzuje widownię i daje widowiskowe walki, a starcie w Warszawie może być jego pierwszym w Polsce od roku (Mamed ostatni raz walczył w maju 2015 z Azizem Karaoglu na gali KSW 35 i już wiemy, że najbliższą walkę stoczy dla innej organizacji poza Polską).

I tu zaczynają się schody, ponieważ spośród pozostałych zawodników nie ma takich, którzy rozpalają masową wyobraźnię widzów. Oczywiście mamy świetnych wojowników takich jak Gamrot czy Narkun, ale wciąż nie są to osoby które swoim nazwiskiem zapełnią nawet mniejsze obiekty, a co dopiero PGE Narodowy. Niestety w ostatnim czasie federacja straciła jedną ze swoich charyzmatycznych gwiazd – Michała Materlę, który z uwagi na pozasportowe perturbacje nieprędko wróci do zawodowego uprawiania sportu. To z pewnością wielki cios dla federacji, ponieważ Michał swoją osobowością, stylem walki i umiejętnościami był jedną z czołowych postaci KSW.

Zostaje więc ostatni as w rękawie właścicieli, czyli nasz brązowy medalista igrzysk olimpijskich w Londynie w zapasach – Damian Janikowski. Polacy kochają swoich olimpijskich bohaterów, czego dowody dawali wielokrotnie. Jeśli więc Damian ma zadebiutować w KSW w 2017 roku to gala na Narodowym jest do tego idealną okazją.

Czy to wszystko wystarczy, aby pobić rekord UFC z Melbourne? Trudno powiedzieć, ale jestem przekonany że taki cel przyświeca Martinowi Lewandowskiemu i Maciejowi Kawulskiemu. Ponad 60 000 kibiców na gali MMA – to byłoby coś! Trzymam kciuki, żeby tak się właśnie stało.

RelatedPost